niedziela, 25 października 2026
Lenna stories

Podróże zwykłych ludziPrawdziwe przeżycia Porady podróżnicze, zdjęcia z historią i kawałki mojego życia Tanie podróżowanie

Moje życie ·

Przeżycia czy rzeczy? Co się bardziej liczy? Ja mam jasność

Dlaczego nawet po latach pamiętamy raczej zwyczajne chwile z wycieczek niż to, co wtedy kupiliśmy.

Przeżycia czy rzeczy? Co się bardziej liczy? Ja mam jasność

Kiedy człowiek spojrzy kilka lat wstecz, często nawet nie pamięta, jakie rzeczy sobie kiedyś kupił. Za to potrafi przypomnieć sobie wycieczki i miejsca, które odwiedził, coś, co go zaskoczyło, albo zwyczajną chwilę, którą z kimś przeżył. I ja mam dokładnie tak samo.

Dla mnie przeżycia i wspomnienia mają większą wartość niż rzeczy. Oczywiście doceniam wszystko, co mamy. Ale kiedy patrzę wstecz, dużo częściej przypominają mi się miejsca, w których byliśmy z mężem, nasze wycieczki i różne drobne chwile, które razem przeżyliśmy.

Podobnie jest ze wspomnieniami o mamie. Kiedy sobie ją przypominam, nie przychodzą mi na myśl rzeczy, tylko przede wszystkim chwile, które razem przeżyłyśmy. Dokąd razem chodziłyśmy, gdzie byłyśmy, z czego się śmiałyśmy albo co razem robiłyśmy. To właśnie takie zwyczajne momenty zostają mi dziś w pamięci najbardziej. 🤍

Piękne wspomnienie nie musi powstać na drogich wakacjach

Kiedy mówi się o podróżowaniu, człowiek może wyobrazić sobie duże wakacje i dalekie podróże. U mnie jednak wcale tak nie jest. Bardzo miłym wspomnieniem może być dla mnie kilka dni w górach, ale zupełnie tak samo jednodniowa wycieczka gdzieś kawałek od domu. Czasem wystarczy wsiąść do samochodu, przejechać kilkadziesiąt kilometrów, przejść się po mieście, w którym jeszcze nie byliśmy, odkryć coś ciekawego, kupić coś dobrego po drodze i wieczorem wrócić do domu.

A mimo to może z tego wyjść dzień, który zapamiętam jeszcze za kilka lat. Na przykład nasza tegoroczna podróż do Wysokich Tatr była dla mnie pięknym przeżyciem, bo naprawdę bardzo lubię góry. Ale równie chętnie wspominam dużo mniejsze wycieczki, podczas których tak naprawdę nigdzie daleko nie jechaliśmy. Na przykład niedawny wypad do Polnej. 🚗

Czasami moim zdaniem szuka się ciekawych miejsc zbyt daleko, a wystarczy wyjechać tylko kawałek od domu.

Za każdą naszą wspólną wycieczkę jestem wdzięczna

Kiedy przypominam sobie wszystkie nasze podróże, uświadamiam sobie też, jak bardzo jestem za nie wdzięczna. Wdzięczna jestem oczywiście również mężowi. Nie mam bowiem prawa jazdy, więc kiedy podróżujemy samochodem, wszystkie nasze wycieczki prowadzi on.

Czasem trasa jest krótka, czasem spędza za kierownicą kilka godzin. Ja mogę w tym czasie patrzeć przez okno, obserwować krajobraz, szukać w telefonie, dokąd jeszcze moglibyśmy zajrzeć po drodze albo gdzie się zatrzymamy. Oczywiście śledzę też trasę i uważam na to, którędy jedziemy i co dzieje się wokół nas na drodze.

Kiedy uświadamiam sobie, ile kilometrów już przejechał przez nasze wspólne podróże, naprawdę to doceniam i jestem mu za to wdzięczna. Bez niego pewnie w ogóle nie zobaczyłabym wielu miejsc, o których dziś piszę tutaj, na Lenna Stories.

Nie każda wycieczka musi być idealna

Oczywiście nie każda podróż przebiega dokładnie zgodnie z planem. Czasem nie dopisze pogoda. Innym razem przyjeżdżamy gdzieś, a miejsce nie jest takie, jak sobie wyobrażaliśmy. Czasem jesteśmy zmęczeni, czegoś nie zdążymy albo stwierdzamy, że powinniśmy byli zaplanować wycieczkę trochę inaczej. A czasem po prostu coś się nie udaje.

Kiedy jednak spojrzy się na taką podróż z pewnym dystansem, często okazuje się, że właśnie te drobiazgi są częścią całego wspomnienia. Nie pamiętamy bowiem tylko zabytku, widoku czy rynku, które widzieliśmy. Pamiętamy też drogę. To, co dobrego zjedliśmy po drodze. Gdzie zatrzymaliśmy się niezaplanowanie. Co nas zaskoczyło. Z czego się śmialiśmy. Albo jakiś zupełny drobiazg, który dla kogoś innego nie znaczyłby zupełnie nic.

I może właśnie to lubię na wycieczkach najbardziej. Nie tylko same miejsca, ale wszystko, co się wokół nich dzieje.

Dlaczego na wycieczkach tak dużo fotografuję

Kto czyta Lenna Stories już od jakiegoś czasu, pewnie wie, że na wycieczkach naprawdę dużo fotografuję. 🙂

Zdjęcia oczywiście wykorzystuję do artykułów na blogu, ale dla mnie mają jeszcze jedną, dużo ważniejszą wartość. To wspomnienia. Wystarczy po kilku latach otworzyć starszy folder ze zdjęciami i nagle zaczyna się przypominać rzeczy, o których już prawie się zapomniało. Jaka była pogoda. Gdzie się zatrzymaliśmy. Co jedliśmy tego dnia. Co nas zaskoczyło. Albo zupełnie zwyczajny moment, który nigdy nie trafił do żadnego artykułu. A czasem właśnie jedno jedyne zdjęcie potrafi przywrócić cały dzień.

Kiedyś może będziemy podróżować dużo mniej

Czasem przychodzi mi do głowy jeszcze jedna rzecz. Kiedyś będziemy z mężem starzy. Może nie będziemy już mogli tyle podróżować, może nie będzie się nam chciało jeździć tak daleko i może naprawdę będziemy siedzieć w domu w kapciach. 🙂

I właśnie wtedy będziemy przeglądać wszystkie te zdjęcia. Powspominamy nasze wycieczki i może powiemy sobie: „Pamiętasz, jak wtedy tu byliśmy?”

I mam nadzieję, że przy niektórych zdjęciach przypomnimy sobie też wszystkie te małe rzeczy dookoła. Co nam się tam przydarzyło, co po drodze omawialiśmy albo z czego się wtedy śmialiśmy. Może właśnie dlatego ma dla mnie sens zbieranie przeżyć już teraz. Nie po to, żeby mieć jak najdłuższą listę odwiedzonych miejsc. Ale żebyśmy kiedyś mieli co wspominać.

Nie musimy ciągle być gdzieś w podróży

To wszystko nie oznacza jednak, że muszę ciągle gdzieś jeździć. Jak już pisałam w jednym z poprzednich artykułów, według bloga może czasem wyglądać na to, że ciągle jesteśmy w trasie. W rzeczywistości mamy też długie okresy, kiedy nigdzie nie jedziemy. I właściwie bardzo mi to odpowiada.

Może właśnie dzięki temu potrafię bardziej cenić poszczególne wycieczki. Gdybyśmy byli cały czas gdzieś w drodze, może z czasem przestałyby być dla mnie czymś wyjątkowym.

Wspomnienia oczywiście nie powstają tylko podczas podróży

Przeżyć i wspomnień nie musimy bowiem tworzyć tylko w podróży. Może to być zupełnie zwyczajny wspólny wieczór, wyjście do kina, koncert, mecz hokeja albo cokolwiek innego, co lubimy robić razem. Czasem właśnie takie chwile zostają w pamięci równie mocno jak duża wycieczka. Moim zdaniem nie chodzi aż tak bardzo o to, gdzie człowiek jest, ale raczej z kim spędza ten czas i co ludzie razem przeżywają. Podróżowanie to tylko jedna z rzeczy, dzięki którym tworzymy wspólne wspomnienia.

Najładniejszych rzeczy często nie przywozimy do domu

Z wycieczki możemy przywieźć pamiątkę, coś dobrego albo jakiś drobiazg. Ale to, co najważniejsze, i tak zabieramy w sobie. Wspomnienie miejsca, w którym byliśmy. Osoby, z którą tam byliśmy. Czegoś, co razem widzieliśmy i przeżyliśmy.

A im jestem starsza, tym bardziej uświadamiam sobie, że właśnie to ma dla mnie największą wartość.

Kiedy kiedyś będę patrzeć wstecz, pewnie nie będę liczyć rzeczy, które mieliśmy. Raczej będę pamiętać, gdzie razem byliśmy, co widzieliśmy, z czego się śmialiśmy i co razem przeżyliśmy. Dlatego jestem wdzięczna za każdą naszą wycieczkę. Za te większe i zupełnie zwyczajne. Za miejsca setki kilometrów stąd i za te, które mamy niemal za rogiem.

A przede wszystkim za osobę, z którą mogę tworzyć wszystkie te wspomnienia. 🙂

A jak to jest u was? Kiedy spojrzycie kilka lat wstecz, przypominają wam się raczej rzeczy, które kupiliście, czy przeżycia i chwile, które z kimś przeżyliście?