czwartek, 17 września 2026
Lenna stories
Porady podróżnicze, zdjęcia z historią i kawałki mojego życia Tanie podróżowanie
Zdjęcia ·

ZOO w Krakowie, polskie Malediwy – Zakrzówek i kolejna nieoczekiwana przygoda

Trzeci dzień w Krakowie bez samochodu. Kąpielisko w zatopionym kamieniołomie wapienia Zakrzówek, zoo ukryte w środku lasu i nieoczekiwana przygoda w drodze powrotnej.

ZOO w Krakowie, polskie Malediwy – Zakrzówek i kolejna nieoczekiwana przygoda

Kolejnego dnia w Krakowie postanowiliśmy zobaczyć zupełnie inne miejsce, dalsze od miejscowych zabytków, a mianowicie kąpielisko Zakrzówek.

Samochód wciąż był w serwisie, więc byliśmy zdani na Bolta, którego całkiem polubiliśmy podczas naszego pobytu. Głównie ze względu na jego cenę, która była naprawdę bardzo niska, a także ze względu na wygodę. Nie trzeba martwić się o żadne autobusy ani czas. 🚖

Zakrzówek – kąpielisko w dawnym kamieniołomie

Gdy słyszy się słowo „kąpielisko”, pewnie wyobrażacie sobie klasyczny basen. Zakrzówek to jednak coś zupełnie innego.

Zakrzówkowi dzięki turkusowej wodzie i jasnym wapiennym skałom często przypisuje się przydomek polskich Malediwów. A gdy zobaczy się to miejsce na żywo, całkiem rozumie się dlaczego. To dawny kamieniołom wapienia, który po zakończeniu wydobycia został zatopiony i stopniowo przekształcił się w jedno z ulubionych miejsc wypoczynku krakowian. Dziś jest częścią dużego parku rekreacyjnego o powierzchni ponad 50 hektarów.

Na wodzie zbudowano drewniane pomosty pływające, a między nimi pięć basenów o różnej głębokości. Znajdziecie tu płytkie części odpowiednie nawet dla dzieci, ale też baseny o głębokości 3,5 metra dla bardziej doświadczonych pływaków. Muszę przyznać, że to naprawdę ciekawe miejsce. Woda, skały i drewniane pomosty sprawiają zupełnie inne wrażenie niż klasyczne miejskie kąpielisko. 🌊

Pożegnania i kolejna noc w Krakowie

Tego dnia musieliśmy się też pożegnać z moją najlepszą przyjaciółką i wujkiem. Oboje musieli już wracać do domu i czekała ich bardzo długa podróż autobusem aż do Jihlavy. Wcale im tego nie zazdrościłam. 🫤

Według serwisu była nadzieja, że nasz samochód może być następnego dnia wreszcie naprawiony.

Musieliśmy więc znaleźć nocleg jeszcze na jedną noc. Apartament, w którym spędziliśmy dwie noce, nie miał już wolnego miejsca na kolejną. Tym razem wybraliśmy hotel ze śniadaniem. Po doświadczeniu z poprzednim noclegiem oczywiście trochę bardziej zwracaliśmy uwagę na jego lokalizację i opinie. Kolejnej nocy z tramwajami jeżdżącymi pod oknami naprawdę nie potrzebowaliśmy. 🙂

W hotelu był przechowalnia bagażu, więc zostawiliśmy tam wszystkie rzeczy i zaczęliśmy się zastanawiać, co zrobimy z resztą dnia. I wtedy wpadliśmy na pomysł, żeby pójść zobaczyć krakowskie zoo.

Krakowskie zoo w środku lasu

Krakowskie zoo znajduje się na zachodnim krańcu Krakowa, w lesie zwanym Lasem Wolskim, więc znowu daliśmy się tam zawieźć Boltem. Z centrum jest to całkiem daleko, jakieś dziewięć kilometrów. Ale to właśnie jego położenie jest moim zdaniem jedną z rzeczy, która sprawia, że to zoo jest tak przyjemne. Jest bowiem naprawdę ukryte między drzewami, a cały teren sprawia bardzo zielone i naturalne wrażenie. Chwilami podczas spaceru ma się wrażenie, jakby w ogóle nie było się w wielkim mieście.

Zoo zostało otwarte już w 1929 roku. Dziś zajmuje powierzchnię około 20 hektarów, a żyje w nim około 1500 zwierząt. Ponad sto hodowanych gatunków należy do zagrożonych lub wymierających. Nam to zoo całkiem się podobało. Widzieliśmy mnóstwo zwierząt, a ja byłam bardzo zachwycona pingwinami, które bardzo lubię. A mąż był zachwycony pandami czerwonymi. 🙂

Mieliśmy dodatkowo szczęście, bo trafiliśmy akurat na karmienie słoni. I bawiło nas to naprawdę bardzo. Słonie podczas karmienia współpracowały ze swoim opiekunem i na jego polecenie wykonywały różne wyuczone ruchy. Podnosiły nogi, ustawiały się zgodnie z poleceniami i zawsze dostawały za to coś smacznego. 🙂

Na koniec przeszliśmy jeszcze przez terraria i akwarium morskie, gdzie zobaczyliśmy na przykład legwany, żółwie, węże i kolorowe rybki wśród koralowców. 🙂

A teraz jakoś stąd wyjechać

Kilka godzin zajęło nam obejrzenie wszystkiego w zoo i przejście przez cały teren. Po spacerze w zoo chcieliśmy wrócić z powrotem do miasta. Ale natrafiliśmy na pewien mały problem. Nie mieliśmy zasięgu w telefonach. Nie wiem, czy mieliśmy po prostu pecha z naszym operatorem, ale nawet internet po prostu nam nie działał. A bez internetu oczywiście nie mogliśmy zamówić Bolta.

Na terenie był sklepik z pamiątkami, poszliśmy więc poprosić obsługę, czy nie powiedziałaby nam może hasła do Wi-Fi albo nie pomogłaby zamówić taksówki. Niestety tym razem trafiliśmy na pana, który nie chciał nam pomóc. Muszę jednak dodać, że podczas naszego pobytu w Krakowie był to naprawdę wyjątek. Wszędzie indziej spotykaliśmy bardzo miłych ludzi, którzy starali się nam pomóc – czy to w sklepach, na noclegu, czy przy naszych problemach z samochodem.

Staliśmy więc przed zoo bez internetu i zastanawialiśmy się, co teraz.

Autobus nie wiadomo dokąd

Kawałek od zoo zauważyliśmy przystanek autobusowy. Czekało tam kilka osób, więc było jasne, że jakiś autobus pewnie wkrótce przyjedzie. Jedyny problem polegał na tym, że bez internetu w ogóle nie wiedzieliśmy, dokąd właściwie jedzie. Powiedzieliśmy sobie jednak, że jest nam to właściwie obojętne. Byle tylko zawiózł nas gdzieś, gdzie znów złapiemy zasięg w telefonach. 🙂

Autobus przyjechał i wsiedliśmy. Chcieliśmy kupić bilet i zapłacić kartą w automacie wewnątrz autobusu. Przykładaliśmy kartę, próbowaliśmy wszystkiego, co możliwe, ale zupełnie nic się nie działo. Symbol płatności zbliżeniowych na automacie był, więc naszym zdaniem był to prawidłowy symbol do płacenia kartą, ale zapłacić kartą się nie dało. Mąż poszedł więc do kierowcy i poprosił go o pomoc. Kierowca powiedział mu najpierw, że kartą normalnie powinno się dać zapłacić. Kiedy jednak wciąż nam się nie udawało, wstał ze swojego miejsca i poszedł sam sprawdzić automat. I wtedy odkrył, że akurat w tym autobusie jest urządzenie, które w ogóle nie przyjmuje kart. I najwyraźniej sam o tym nie wiedział. 🙂

Automat przyjmował tylko monety. W tym momencie pasażerowie wokół nas od razu chcieli nam pomóc i oferowali nam swoje monety. Na szczęście znalazłam w portfelu jednak kilka drobnych polskich złotych, więc mogliśmy kupić bilety czasowe. A potem już tylko pilnowaliśmy czasu, żeby wiedzieć, kiedy mamy wysiąść.

Po pewnym czasie wysiedliśmy na przystanku, gdzie wreszcie złapaliśmy zasięg w telefonach. A pierwsza rzecz była oczywiście jasna. Zamówić Bolta. Ten zawiózł nas prosto do hotelu. Zaraz obok mieliśmy sklep spożywczy, więc jeszcze zrobiliśmy zakupy na kolację, a potem cieszyliśmy się już tylko na to, że po całym dniu wreszcie odpoczniemy.

Samochód będzie jutro… może

Następnego dnia rano zjedliśmy śniadanie w hotelu i czekaliśmy na wiadomość z serwisu. Dowiedzieliśmy się jednak, że samochód wciąż nie będzie gotowy. Czekał więc na nas kolejny cały dzień w Krakowie.

A co robiliśmy w Krakowie? Dowiecie się z kolejnego artykułu. 🙂

Które zwierzę w zoo jest waszym ulubionym? 🙂

Warto wiedzieć

Czym jest Zakrzówek w Krakowie?

Zakrzówek to duży teren rekreacyjny zbudowany wokół zatopionego dawnego kamieniołomu wapienia. Znajdziecie tu park, punkty widokowe, ścieżki oraz kąpielisko z pięcioma pływającymi basenami. Sam zbiornik wodny miejscami osiąga głębokość nawet około 32 metrów.

Czy wstęp na kąpielisko Zakrzówek jest płatny?

W sezonie 2026 wstęp na kąpielisko jest bezpłatny. Na pływających pomostach może przebywać jednocześnie maksymalnie 300 osób, więc po zapełnieniu limitu trzeba poczekać. Sezon kąpielowy w 2026 roku zaplanowano od 1 czerwca do 30 września. Aktualne warunki zawsze warto sprawdzić przed wizytą.

Jak głębokie są baseny na Zakrzówku?

Kąpielisko ma pięć części basenowych o różnej głębokości. Najpłytsza ma 40 centymetrów, kolejne 80 i 120 centymetrów, a dwie najgłębsze części mają 3,5 metra.

Gdzie znajduje się krakowskie zoo?

Zoo znajduje się w Lesie Wolskim na zachodnim krańcu Krakowa. Dzięki swojemu położeniu wśród zieleni sprawia bardzo naturalne wrażenie i jest przyjemnym miejscem nawet w gorące letnie dni.

Ile zwierząt ma krakowskie zoo?

Na terenie o powierzchni około 20 hektarów żyje około 1500 zwierząt należących do około 270 gatunków. Ponad 100 hodowanych gatunków to gatunki zagrożone lub wymierające.

Ile kosztuje wstęp do krakowskiego zoo?

W 2026 roku od 1 kwietnia do 31 października normalny bilet kosztuje 48 zł, a ulgowy 40 zł. Od listopada do marca wstęp jest tańszy. Ceny oczywiście mogą się zmieniać, dlatego zawsze warto sprawdzić aktualny cennik przed wizytą.

Jak dojechać do krakowskiego zoo bez samochodu?

Do zoo kursuje miejski autobus numer 134 z okolic Cracovia Stadion. W weekendy i w sezonie, w zależności od aktualnych warunków, mogą być dodawane kolejne kursy.

Czy w krakowskim zoo odbywa się karmienie zwierząt?

Tak. W sezonie zoo organizuje pokazowe karmienia kilku gatunków zwierząt. Aktualnie należą do nich na przykład słonie, pingwiny, pandy czerwone i tygrysy. Program może się jednak zmieniać w zależności od pogody i potrzeb zwierząt, dlatego polecam sprawdzić godziny tuż przed wizytą.