Jak bałyśmy się zgubić w Pradze — sztuka za darmo i restauracyjne porady
Rudolfinum, bezpłatna wystawa, obiad w Loving Hut, Galeria 1 i bistro Vypečená matka — trzeci dzień w Pradze pełen sztuki, dobrego jedzenia i nawigacji przez Google Maps.
Poprzednią relację skończyłyśmy przed Rudolfinum. I właśnie tam miałyśmy odwiedzić galerię — wspinałyśmy się po schodach czerwonym dywanem, niczym prawdziwe gwiazdy. 😀✨ Akurat trwała tam wystawa „Beyond the City of Time” Saheja Rahala. Wstęp był dobrowolny i choć ja może nie za bardzo rozumiem sztukę nowoczesną, wnętrza Rudolfinum dosłownie mnie zachwyciły! 😍 Dołączam kilka zdjęć, żebyście zobaczyli, jak tam wygląda.
Rudolfinum z wystawą — przestrzenie, które nas zachwyciły
Z Rudolfinum musiałyśmy podjechać tramwajem, a ponieważ używam Google Maps jako rozkładu jazdy, szybko znalazło odpowiednie połączenie. Miałyśmy wysiąść na Národní třídě i ze zdziwieniem odkryłyśmy, że jesteśmy przy centrum handlowym Quadrio, które już trochę znałyśmy. 🙂
Ponieważ miałyśmy jeszcze trochę czasu, postanowiłyśmy zjeść obiad w Loving Hut — to miejsce, które lubimy odwiedzać w Pradze. 😀 To restauracja wegetariańska, ale jedzenie sprzedawane jest na wagę, więc nakładasz sobie dokładnie to, na co masz ochotę. 🥗 Koleżanka wzięła swoją ulubioną sałatkę z buraków, a ja makaron z warzywami i takim kotlecikiem ziemniaczano-serowym. Pani przy kasie była niesamowicie miła — od razu po naszej rozmowie zorientowała się, że jesteśmy turystkami, i dała nam dwa kupony do toalety. W centrum Pragi to czasem prawdziwy dar niebios! 😂🚽
Potem przyszła prawdziwa próba z mapą. Używam Google Maps, które przez kamerę telefonu pokazuje żywą strzałkę wskazującą drogę. 📱➡️ I wyobraźcie sobie — nie zgubiłyśmy się i dotarłyśmy według wskazówek do Galerii 1, która była naszym celem. Była tam piękna wystawa pana Jiříego Altmanna, a pani zaprosiła nas od razu do środka, bo wstęp był bezpłatny. Byłyśmy tam całkiem same — taki spokój pośrodku miasta i odrobina sztuki. 🙂
Galeria 1 — wystawa Jiříego Altmanna
Według mapy zaszłyśmy jeszcze do księgarni, bo książki kochamy.
Przystanek w księgarni to po prostu obowiązek 🙂
Potem znowu wsiadłyśmy w tramwaj, żeby pojechać na odpust świętego Mateusza, bo koleżanka nigdy tam nie była. 🎠 Przeszłyśmy go całego i ponieważ po deszczu było naprawdę mało ludzi, miałyśmy go prawie dla siebie.
Odpust świętego Mateusza — prawie tylko dla nas po deszczu
Pierwotnie planowałyśmy jeszcze odwiedzić Ogród Botaniczny, ale po tych dwóch dniach nogi naprawdę nam odmawiały posłuszeństwa. 👣 Postanowiłyśmy więc pojechać do centrum na kawę i poprosiłam Gemini, żeby znalazł jakieś fajne bistro lub kawiarnię, która nie byłaby za droga. I znalazł! Bistro Café — Vypečená matka. Droga do niego prowadziła obok Praskiego Zegara Astronomicznego, gdzie były tłumy turystów, ale różnymi uliczkami dotarłyśmy w końcu do bistro. 🍰 W środku wyglądało jak galeria, a te wypieki! Wszystko było domowej roboty — właścicielka sama piecze, jak dowiedziałyśmy się od obsługi. Kupiłam kilka sztuk też dla męża, bo jedzenie to dla niego powoli najlepszy prezent! 🎁😋
Zegar Astronomiczny, uliczki i bistro Vypečená matka
W drodze do hotelu wstąpiłyśmy jeszcze do centrum handlowego Eden, gdzie całkowicie zaskoczyła mnie wystawa o tym, że kiedyś mieścił się tu park rozrywki. Zupełnie o tym nie wiedziałam! 🎢 To był wyczerpujący, ale absolutnie cudowny dzień pełen wrażeń.
Centrum handlowe Eden — i jego zaskakująca historia
Te dwa dni w Pradze naprawdę były warte zachodu. 🙂 A wiecie, kto tak pięknie to wszystko zaplanował i polecił nam te miejsca? To była sztuczna inteligencja — Gemini, którego lubię używać.
Mam nadzieję, że nasz wypad was zainspirował albo chociaż trochę rozbawił. No to co — zrobicie sobie kiedyś taki wypad do Pragi? 🙂