Pomysł na randkę i wycieczkę: rejs po zalewie brneńskim 🚢
Niezaplanowany rejs statkiem po zalewie brneńskim do zamku Veveří i z powrotem – pomysł na romantyczną randkę lub wycieczkę rodzinną, wraz z praktycznymi radami i ciekawostkami z historii DPMB.
Życie często przynosi najpiękniejsze przeżycia zupełnie nieplanowane. Kiedy z mężem wiedzieliśmy, że musimy jechać do Brna odebrać wujka z lotniska, powiedzieliśmy sobie, że zrobimy sobie z tego miły dzień. Wujek miał przylecieć dopiero o wpół do siódmej wieczorem, więc wpadliśmy na pomysł. A gdyby tak spróbować rejsu po zalewie brneńskim? Nigdy jeszcze tam nie pływaliśmy, więc czemu nie. 🙂
Wyruszyliśmy z Jihlavy już rano, żeby mieć wystarczająco dużo czasu. Zanim dotarliśmy nad wodę, zatrzymaliśmy się najpierw z mężem na obiad. Wróciliśmy po wielu latach do jednej restauracji niedaleko zalewu – La Corrida w Bystrci. Super było zobaczyć, że restauracja nawet po latach wciąż świetnie funkcjonuje, a akurat mieli wyśmienite menu obiadowe.
Do Veveří i z powrotem
Po obiedzie dojechaliśmy do zalewu, przy którym parkowanie jest darmowe. W ogóle nie wiedzieliśmy, jak często pływają statki ani ile to kosztuje. Ani czy w ogóle popłyniemy. Ale kiedy zobaczyliśmy kolejkę przy kasie, było jasne, że wkrótce nastąpi odpłynięcie.
Przy kasie siedział bardzo miły i pomocny młody mężczyzna. Zapytaliśmy go, jak działa rejs i że chcemy się po prostu przejechać statkiem, żeby coś nam doradził. A ja zapytałam go też, czy podczas rejsu bardzo kołysze. 😀 Powiedział, że prawie wcale nie kołysze, i zaproponował nam świetny plan: „Jedźcie na zamek Veveří, tam wysiądźcie i wsiądźcie na kolejny statek, który za chwilę wraca.”
Posłuchaliśmy więc jego rady i kupiliśmy bilety. Bilet w obie strony kosztował 170 CZK od osoby, co przy łącznym rejsie trwającym godzinę i trzy kwadranse wydawało nam się świetną ceną. Tuż przy miejscu wejścia na statek zauważyliśmy też mały sklepik i toalety.
Przystań w Bystrci, skąd wypływają statki
Jak wygląda pokład statku?
Wsiedliśmy na ładny dwupokładowy statek o nazwie Wiedeń (nawiasem mówiąc, niemal wszystkie statki noszą tu imiona miast partnerskich Brna – jak Praga, Utrecht, Stuttgart czy Dallas).
Przy wejściu dwie dziewczyny zakreśliły nasz bilet flamastrem i poszliśmy dalej. Spodziewaliśmy się jakichś instrukcji – na przykład czy musimy siedzieć, czy możemy chodzić po statku podczas rejsu. Ale nie dostaliśmy żadnych instrukcji, więc po prostu wszystko odkrywaliśmy sami. I byliśmy mile zaskoczeni.
W gorący letni dzień na dolnym pokładzie było zaskakująco przyjemnie chłodno. Drewniane ławki i stoły zachęcały do siedzenia i chwilę później też z nich skorzystaliśmy. Na statku znajdziecie też stojaki na rowery, miejsce na wózki, automat z napojami i drobną przekąską, a nawet czyste toalety.
Pokład i wnętrze statku
W regulaminie wyczytałam, że na statek może wejść też pies w kagańcu. I rzeczywiście, jeden futrzak odbył z nami drogę powrotną. 🐕
Nasz futrzany współpasażer
Moje absolutnie ulubione miejsce? Rufa statku. Z dolnego pokładu można dojść zupełnie na tył. Tam huczy silnik, a za statkiem tworzą się piękne fale, jest się tam niemal samemu, jest cień i świetny widok. Po schodach od rufy można wejść na otwarty górny pokład z siedzeniami (niektóre miejsca można nawet zarezerwować). Zupełnie z przodu, na dziobie, kapitan statku jest zamknięty w sterówce, ale tam nie wolno wchodzić. A statek naprawdę wcale nie kołysze. 🙂
„Ahoooj!”
Rejs miał wspaniałą atmosferę. Zawsze, gdy mijaliśmy inny statek płynący z naprzeciwka, wszyscy machali do siebie i wołali: „Ahoj!” – to było super. A statki zawsze też trąbiły na siebie nawzajem.
W drodze do zamku Veveří
Na jednym z przystanków wsiadła grupka dzieci z panią nauczycielką, przejechały tylko jeden przystanek, a dzieci od razu zrobiły najazd na automat ze słodyczami. My oczywiście, jak zawsze, byliśmy przygotowani – w plecaku mieliśmy wystarczająco dużo wody i banana. 🍌🙂
Inne przystanki po drodze – kąpieliska i restauracje nad wodą
Jeszcze jedna mała praktyczna rada dla was: przystanki nie są zapowiadane na statku! Musicie sami pilnować, gdzie jesteście, i ewentualnie śledzić mapkę wywieszoną na pokładzie, żeby wiedzieć, kiedy wysiąść.
💡 Ciekawostki z historii DPMB (Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego Miasta Brna)
Kiedy płynęliśmy, nie dawało mi to spokoju i później doczytałam więcej o brneńskich statkach. Działalność rozpoczęto tu już w 1946 roku. Unikatowe jest to, że wszystkie tutejsze statki mają czysto elektryczny napęd akumulatorowy – dzięki temu rejs jest niesamowicie cichy, ekologiczny i nie czuć od niego oleju napędowego. Sezon trwa tu zwykle od kwietnia do października, a popłynąć można od Bystrc aż do końcowego przystanku w Veverskiej Bítýšce (co daje trasę o długości niecałych 10 km).
Na oficjalnej stronie dpmb.cz wyczytałam też, że można nawet wynająć cały statek na prywatną uroczystość lub wesele, co musi być niesamowitym przeżyciem.
Dla nas był to piękny, orzeźwiający dzień. Zdjęcia ani filmy nie są w stanie w pełni oddać tego entuzjazmu, spokoju, świetnej atmosfery i wiatru we włosach. Z mężem wspaniale to sobie wykorzystaliśmy. 🙂
Jeśli szukacie pomysłu na romantyczną randkę albo po prostu na spokojną wycieczkę z rodziną, koniecznie wypróbujcie rejs po zalewie brneńskim. 🙂